Powrót
Czwartek – piątek
19 – 20 listopad 2015
Powoli wracam do
normalnego funkcjonowania. Choroba ustępuje i mogę bardziej zająć się
prowadzeniem domu.
Czwartek zaczął się
standardowo. O szóstej rano zrobiłem zakupy w piekarni, przygotowałem rodzinie
śniadanie w domu i drugie śniadanie do pracy i szkoły. Na ósmą zawiozłem syna
do szkoły. O drugiej go odebrałem. Córka
wróciła po trzeciej do domu, zjadła szybko trochę obiadu i pojechała na swoje dodatkowe zajęcia. Syn miał
wolne popołudnie. Odrobił zadania domowe, pomogłem mu w zadaniu z techniki. Córka
odrobiła zadania po powrocie. Na obiad upiekłem wołowinę cienko krojoną. Po południu
pojechałem po córkę i wieczorem przygotowałem kolację – kanapki z wędliną,
jogurty owocowe, pomidory i ser żółty. Wieczorem posprzątałem jadalnię i
kuchnię.
Piątek tradycyjnie był
dniem gospodarczym. Dzień zaczął się o szóstej rano od zakupów w piekarni i
sklepie spożywczym. Przygotowałem śniadanie w domu i drugie śniadanie do szkoły
i pracy oraz zawiozłem syna do szkoły. Następnie zrobiłem niewielkie zakupy w
markecie – soki owocowe i jogurty. Po syna pojechałem o trzeciej i miał już
wolne popołudnie – nie poszedł na trening sportowy. Na obiad przygotowałem
pizzę z półproduktów ze sklepu. Córka wróciła ze szkoły o drugiej. Dzieci zjadły
obiad. Córka pojechała na swoje zajęcia pozaszkolne, a późnym popołudniem przyszła
do domu z koleżankami – wieczorem wybierały się do kina, a do tego czasu były w
naszym domu. Bardzo dobre rozwiązanie, bo wiem gdzie jest i co robi moje
dziecko. Wieczorem zawiozłem je do kina na maraton filmowy.
Wieczorem posprzątałem po
kolacji i mogłem z synem obejrzeć film w telewizji. Żona wróciła późno z pracy –
zjadła tylko lekkostrawną kolację – jogurt owocowy, mała kanapka z masłem oraz ciepłą
herbatą. Godzina była późna i raczej unikamy w nocy jedzenia.
Miłego dnia
Kogdom
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz