Nowy
2 październik 2015
Zaczął się nowy miesiąc.
Październik, obok maja, jest moim ulubionym miesiącem. Przy ładnej pogodzie
jest pięknie i kolorowo. Dla Koguta domowego ma to o tyle znaczenie, że ułatwia
poruszanie się z dziećmi po mieście.
Czwartek
Zaczął się standardowo. Rano
poszedłem do piekarni po świeże bułki i chleb, przygotowałem dla wszystkich śniadanie
w domu i drugie śniadanie do szkoły i pracy. Na ósmą zawiozłem syna do szkoły,
córka ma blisko i chodzi sama.
O dziewiątej miałem sporo
spraw do załatwianie w mieście. Trzeba było zapłacić za obiady w szkole dla
syna i córki, wykupić bilet miesięczny na komunikację miejską, byłem w
księgarni po zamówione podręczniki – dopiero teraz udało mi się je zdobyć. Pojechałem
także dla żony kupić kosmetyki. Na organizowaniu miesiąca dla dzieci upłynął mi
czwartkowy poranek. W domu byłem po jedenastej. Miałem niewiele czasu na mój
projekt internetowy, udało mi się zrobić kilka rzeczy.
Zrobiłem też niewielkie
zakupy w markecie – soki owocowe, jogurty. Córka wróciła o 14.30 do domu,
przygotowałem obiad – pieczoną wołowinę z frytkami (pieczonymi w piekarniku). Dla
syna także przygotowałem taki obiad, zjadł po powrocie ze szkoły. Oczywiście pojechałem
po niego.
Popołudnie było w miarę
swobodne, córka tylko miała krótkie zajęcia pozaszkolne. W dzień porusza się
komunikacją miejską. Syn był całe popołudnie w domu. Po ciężkim dniu w szkole
docenia odpoczynek domowy. Lekcje zrobił o osiemnastej. Pomogłem mu w
przyrodzie i technice.
Wieczorem żona upiekła
chleb w jajku na kolację, dzieci bardzo lubią to danie. Córka miała malutko
prac domowych, szybko się uporała z tym zadaniem.
Wieczorem także
pojechałem do marketu po kredki dla syna na plastykę piątkową. Dobrze, że dzieci
przygotowują się do szkoły dzień wcześniej, w razie gdy któreś zapomni czegoś
wcześniej, można to jeszcze zrobić wieczorem.
To jest także duży plus
pracy Koguta domowego – pełna dyspozycyjność do zorganizowania potrzebnych
rodzinie spraw.
Po powrocie z marketu
posprzątałem jadalnię i kuchnię, pomogłem synowi w przygotowaniu się do szkoły
na piątek, przypomniałem córce o tych przygotowaniach i dopilnowałem wieczornej
toalety.
Piątek
Tradycyjnie to dzień
gospodarczy. Rano przygotowałem rodzinę na dzień nauki i pracy. Po zawiezieniu
syna do szkoły posprzątałem dom – zaczynam zawsze od łazienki, następnie
kuchnia, kurze na meblach, kończę
odkurzaniem całego domu i myciem podłóg. Przyjemnie jest na weekend dla
wszystkich w czyściutkim i pachnącym mieszkaniu. Córka sprząta już swój pokój
sama, ja tylko odkurzam jej pokój i myję u niej podłogę.
O drugiej córka wróciła
ze szkoły, zrobiłem dla niej obiad i pojechała na trzecią na swoje zajęcia
pozaszkolne. Ja na trzecią pojechałem po syna do szkoły, przygotowałem dla
niego energetyczny posiłek i na czwartą zawiozłem go na trening sportowy. Po treningu
syn miał już luz, córka poszła na rower z kolegami. Do domu wróciła o siódmej.
Na kolację kupiłem świeży
pasztecik i polędwicę. Przygotowałem kolację na ósmą, po kolacji posprzątałem
jadalnię i kuchnię i wieczór miałem wolny. Syn lekcje odrobi w sobotę,
potrzebuje w piątek wypoczynku po sportowym tygodniu nauki.
Ładna pogoda ułatwia
wożenie dzieci na ich zajęcia szkolne i pozalekcyjne oraz robienie zakupów. Ponadto
przyjemnie jest wstawać o szóstej rano i mieć słoneczko na niebie. Świat jest
wtedy bardziej kolorowy, niż przy pochmurnym poranku.
Miłego weekendu życzę.
Kogdom
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz