28 lipca 2015
Dzisiaj jest wtorek, a ja zacznę trochę
niekonwencjonalnie od piątku – mój weekend też był inny niż zwykle.
Zrobię tylko krótkie streszczenie mojej pracy Koguta
domowego, tak aby zgadzały się raporty codzienne.
Piątek:
dzień gospodarczy, oczywiście sprzątanie domu, aby na weekend było czysto. Po
południu zamówiliśmy pizzę (przy sprzątaniu ciężko jest ugotować obiad, a poza
tym, jak jest czysta kuchnia, to człowiek chce się tą czystością chociaż jedno
popołudnie nacieszyć. Wieczorem pograłem z synem w badmintona, było w
miarę bezwietrznie oraz trochę w koszykówkę.
Sobota:
rano poszedłem do sklepu spożywczego po świeże wędliny i jogurty, piekarni po świeżutkie
bułeczki i chleb. Jako, że sobota, to wybrałem się także na targ po świeże
pomidory, ogórki, cebulę, czereśnie, wiśnie, śliwki. Pogoda jest w kratkę, więc trzeba
nacieszyć się latem w kuchni. Na targu
warzywa i owoce są świeże i nasze krajowe, więc z przyjemnością wszyscy je
zjadamy. Kolory lata mamy chociaż na stole.
Poniedziałek:
łapałem oddech po moim wyjeździe. Jednak obowiązki Koguta domowego nie
pozwalają na zbyt długi wypoczynek. Rano zrobiłem zakupy w sklepie spożywczym, przygotowałem
śniadanie i drugie śniadanie żonie. Na obiad ugotowałem mięsko duszone w
sosie pomysłu mojej żony (bardzo smacznego zresztą) z młodymi ziemniaczkami i
koperkiem. Wieczorem na kolację miałem jeszcze zapas warzyw od soboty –
pomidory, ogórki, cebulka. Do tego była smaczna polędwica i kiełbasa z naszego
sklepu. Wieczorem
jeszcze posprzątałem jadalnię i kuchnię i miałem już czas na wypoczynek.
Po południu grałem z
synem w badmintona, udało nam się pograć prawie godzinę – przestał wiać wiatr i
była przyjemna temperatura powietrza do tej gry.
Córka oczywiście biegała
na placu zabaw i boisku ze swoim towarzystwem.
I tak dzisiaj już jestem
na pełnych obrotach. Praca Koguta domowego wymaga dużego tempa i nie daje czasu
na wytchnienie. Ale dzisiaj już jestem pełen werwy i energii na ten tydzień.
Miłego tygodnia.
Kogdom
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz