23 lis 2015

Powrót


Powrót

Czwartek – piątek


19 – 20 listopad 2015

Powoli wracam do normalnego funkcjonowania. Choroba ustępuje i mogę bardziej zająć się prowadzeniem domu.

Czwartek zaczął się standardowo. O szóstej rano zrobiłem zakupy w piekarni, przygotowałem rodzinie śniadanie w domu i drugie śniadanie do pracy i szkoły. Na ósmą zawiozłem syna do szkoły. O drugiej  go odebrałem. Córka wróciła po trzeciej do domu, zjadła szybko trochę obiadu i  pojechała na swoje dodatkowe zajęcia. Syn miał wolne popołudnie. Odrobił zadania domowe, pomogłem mu w zadaniu z techniki. Córka odrobiła zadania po powrocie. Na obiad upiekłem wołowinę cienko krojoną. Po południu pojechałem po córkę i wieczorem przygotowałem kolację – kanapki z wędliną, jogurty owocowe, pomidory i ser żółty. Wieczorem posprzątałem jadalnię i kuchnię.

Piątek tradycyjnie był dniem gospodarczym. Dzień zaczął się o szóstej rano od zakupów w piekarni i sklepie spożywczym. Przygotowałem śniadanie w domu i drugie śniadanie do szkoły i pracy oraz zawiozłem syna do szkoły. Następnie zrobiłem niewielkie zakupy w markecie – soki owocowe i jogurty. Po syna pojechałem o trzeciej i miał już wolne popołudnie – nie poszedł na trening sportowy. Na obiad przygotowałem pizzę z półproduktów ze sklepu. Córka wróciła ze szkoły o drugiej. Dzieci zjadły obiad. Córka pojechała na swoje zajęcia pozaszkolne, a późnym popołudniem przyszła do domu z koleżankami – wieczorem wybierały się do kina, a do tego czasu były w naszym domu. Bardzo dobre rozwiązanie, bo wiem gdzie jest i co robi moje dziecko. Wieczorem zawiozłem je do kina na maraton filmowy.

Wieczorem posprzątałem po kolacji i mogłem z synem obejrzeć film w telewizji. Żona wróciła późno z pracy – zjadła tylko lekkostrawną kolację – jogurt owocowy, mała kanapka z masłem oraz ciepłą herbatą. Godzina była późna i raczej unikamy w nocy jedzenia.

Miłego dnia

Kogdom