16 paź 2015

Zwykły


Zwykły

15 październik 2015


Czwartek przebiegł spokojnie, był to zwykły dzień powszedni. Wstałem o wpół do siódmej – mogłem trochę dłużej pospać, bo syn nie szedł do szkoły. Zrobiłem zakupy w piekarni – świeży chleb na śniadanie. Przygotowałem śniadanie w domu dla żony i córki na siódmą, drugie śniadanie dla żony do pracy, córka czasami kupuje po drodze do szkoły jakieś słodkie pieczywo – dostaje ode mnie po kilka złotych na ten zakup.

Syn wstał po dziesiątej, przygotowałem dla niego śniadanie, po którym dałem mu lekarstwa. Jest jeszcze chory i trzeba podawać lekarstwa. Potem usiadł sobie do komputera na dwie godziny, dużą zaletą tego rozwiązania jest fakt, iż siedząc przy komputerze zjada sporo jogurtów, wędlin i wypija dużo mleka w kartonikach.  Potem obejrzałem z synem film w telewizji.

Pojechałem także do marketu po kosmetyki dla żony, do drugiego sklepu po zakupy spożywcze i poszedłem do naszego sklepu spożywczego po kurczaka i serca drobiowe na rosół. Na obiad ugotowałem rosół drobiowy – chory syn jest w domu i bardzo lubi mój rosół. O trzeciej zjedliśmy obiad z synem i córką, która wróciła o tej godzinie do domu.

Po obiedzie zawiozłem ją na jej zajęcia pozaszkolne i czekałem na nią tam – trwały tylko niecałą godzinę, więc nie opłacało się wracać do domu. Po tych zajęciach wróciliśmy do domu, córka miała godzinną przerwę na odpoczynek i o szóstej odrobiła zadania domowe.

Żona wróciła z pracy o osiemnastej, podałem jej rosół na późny obiad. Na ósmą przygotowałem kolację – kanapki z wędliną, żółty ser, oliwki, jogurty owocowe.

Syn ma chwilę luzu ze szkołą ze względu na chorobę.

Po kolacji posprzątałem jadalnię i kuchnię, pomogłem córce przygotować się do szkoły na następny dzień i mogłem z synem pooglądać telewizję. Wieczór miałem wolny.

Miłego piątku.

Kogdom